spalarnie odpadów w polsce 2019

I to bardzo szybko. Tak będzie wyglądać po kończącej się już rozbudowie spalarnia odpadów w Warszawie (Fot. MPO Warszawa) Do dziś powstało w naszym kraju zaledwie dziewięć spalarni odpadów komunalnych. Ale wszystko wskazuje na to, że już wkrótce liczba ta diametralnie się zmieni. Największa spalarnia odpadów na Wybrzeżu. Przez. kaef. -. 9 lipca 2020. Spalarnia Gdańsk-Szadółki wreszcie zaczyna nabierać realnych kształtów. Ma zostać oddana do użytkowania w 2023 roku. Trafią do niej odpady z co najmniej 35 gmin. Spalarnia jest największym przedsięwzięciem w zakresie gospodarki odpadami w regionie. Ceny ciepła wytwarzanego z węgla i gazu sięgnęły odpowiednio poziomu ponad 100 PLN/GJ i 150 PLN/GJ w roku 2022. W porównaniu do cen z roku 2021, odpowiednio 52 i 72 PLN/GJ dla węgla i gazu Spalarnie działające w Polsce. Białystok. Spalarnia odpadów w Białymstoku działa od 2016 roku. Przetwarza do 120 tys. ton odpadów w ciągu roku. Produkuje przy tym ok. 43 tys. MWh energii elektrycznej oraz ok. 360 tys. GJ energii cieplnej rocznie, która trafia do miejskiej sieci ciepłowniczej. Wedle szacunków IOŚ – PIB, do roku 2034 w Polsce do przetworzenia w ciepło w spalarniach mogłoby trafiać rocznie 4,2 mln ton odpadów komunalnych. Perspektywy finansowego wspierania branży przedstawił dyrektor Departamentu Ochrony Ziemi w NFOŚiGW, Jarosław Roliński, który zaznaczył, że gospodarowanie odpadami to nie jest efekt Single Frau Mein Bett Ist Halbvoll. Spalarnie odpadów w Polsce, mimo że pierwsza z nich powstała na początku XX wieku, to temat na tle świata i Europy stosunkowo młody. Mamy ich obecnie dziewięć i łącznie przetwarzają około 15 proc. odpadów. Według dyrektywy unijnej Polska ma możliwość utylizowania w ten sposób do 30 proc. odpadów, więc jest szansa, że powstaną kolejne spalarnie. Tylko ile? I gdzie? Spalarnie to temat budzący kontrowersje. Już nie raz o tym pisałam. Ale chcemy czy nie, przy obecnym poziomie produkcji odpadów, który 2020 roku (ostatnie dane GUS) wynosił 13 116,90 tys. ton, raczej trudno będzie uniknąć ich powstawania. Hamulcem może być tylko brak dopłat z UE, która uważa, że zanim zaczniemy spalać odpady, najpierw powinniśmy zrobić wszystko, aby produkować ich jak najmniej, czyli zoptymalizować cały system gospodarowania odpadami. Nie dotyczy to tylko Polski, ale całej Europy. Coraz więcej restrykcji i coraz więcej odpadów Według unijnych wytycznych, do 2035 roku na wysypiska będzie mogło trafiać zaledwie 10 proc. odpadów. Tymczasem nie tylko Polacy, ale większość krajów Europy produkuje ich z roku na rok coraz więcej. W Polsce w 2019 roku na statystycznego mieszkańca przypadało niespełna ok. 330 kg odpadów, w 2020 roku – już ok. 340 kg. Z jednej strony mamy je ograniczać, a z drugiej – wytwarzamy coraz więcej. Jak to zmienić? Gospodarka odpadami w obiegu zamkniętym Odpowiedź to oczywiście takie gospodarowanie odpadami, żeby jak najmniej z nich trafiało na wysypiska. W Polsce taki system został nazwany gospodarką o obiegu zamkniętym (GOZ), która polega na tym, żeby – na tyle, na ile to tylko możliwe – nie wyrzucać odpadów, tylko robić z nich ponowny użytek. Fajne porównanie graficzne tego, co jest teraz, i tego, co powinno być (także według unijnych wytycznych), znalazłam na stronie WWF (World Wide Fund for Nature). TO, CO JEST TO, CO POWINNO BYĆ Co mają do tego spalarnie? Mają tyle, że jest to element, który powinien „domknąć” cały system. Skoro tylko 10 proc. odpadów będzie mogło trafiać na wysypiska, a nie wszystko da się odzyskać, by powtórnie przetworzyć, to „coś” trzeba będzie zrobić z tą różnicą. I to „coś”, to po prostu spalanie śmieci. A tu okazuje się, że moce przerobowe obecnie istniejących spalarni mogą się okazać za niskie. Stąd prawdopodobnie pojawi się potrzeba zbudowania nowych. Ile ich będzie (czy może być)? Nie wiadomo. Do czerwca tego roku, czyli już niebawem ma się pojawić nowy Krajowy Plan Gospodarki Odpadami. No to czekamy… Wasza Aśka Codziennie produkujemy górę śmieci. Z danych Eurostatu wynika, że w 2017 r. w Polsce wyprodukowano 315 kg śmieci na osobę. To znacznie mniej w porównaniu z Niemcami - 633 kg na osobę czy Duńczykami - 781 kg na osobę, ale i tak śmieci z roku na rok przybywa i trzeba z nimi coś robić. Według wymogów Unii Europejskiej do 2020 r. ilość odpadów składowanych na wysypiskach musi zostać ograniczona do maksimum 35 proc. Nic dziwnego, że kolejne miasta zastanawiają się czy nie uruchomić u siebie instalacji do utylizacji odpadów. Tak jest np. w Rudzie Śląskiej czy Żywcu. Wszędzie, gdzie pojawia się temat budowy spalarni, pojawiają się także protesty mieszkańców. Są jednak miasta w Polsce, gdzie takie instalacje już działają. Z pożytkiem dla ludzi i samych ofertyMateriały promocyjne partnera Specjaliści oceniają spalanie odpadów jako prymitywne, niebezpieczne dla ludzi i środowiska, hamujące dążenia do gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ). Lekarze alarmują, że spalarnie przyczyniają się do wad noworodków, wzrostu zachorowań na nowotwór krwi oraz chorób układu oddechowego. Tymczasem inwestorzy planując kolejne instalacje zapewniają o najlepszych technologiach, transparentności oraz dogodnych lokalizacjach. 12 maja do informacji publicznej dotarły plany Firmy Fortum Power and Heat Polska Sp. z dotyczące postawienia spalarni odpadów przy północno-wschodniej granicy Wrocławia, na terenie gm. Wisznia Mała, obręb Biskupice. Wolumen spalania miałby dochodzić do 200 tys. ton rocznie, a co za tym idzie, byłaby to jedna z większych tego typu instalacji w Polsce. Od tego momentu mieszkańcy przeciwni tymże planom postanowili walczyć. Powołali komitet społeczny STOP wrocławskiej spalarni, który reprezentuje protestujących mieszkańców. Dwumiesięczna batalia na argumenty Porozumienie podpisane między Fortum, miastem Wrocław i gminą Wisznia Mała oficjalnie udostępniono na stronie firmy dopiero pod koniec maja po nagłośnieniu utrudniania dostępu do informacji. Następnego dnia Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia wydał w tej sprawie swoje pierwsze oświadczenie, w którym zaznaczył, że zamierza apelować do inwestora, aby ten wyjaśnił wątpliwości mieszkańców oraz, w miarę swoich możliwości władczych, obserwować jego działania. Po kilku dniach ukazało się kolejne oświadczenie, w którym prezydent podkreślił konieczność społecznej akceptacji, żeby tego typu inwestycja doszła do skutku i ocenił jako uchybienie działanie inwestora polegające na złożeniu wniosku o wydanie decyzji środowiskowej bez wcześniejszych konsultacji z mieszkańcami. 9 czerwca opublikowano oświadczenie wójta gminy Wisznia Mała Jakuba Bronowickiego, z którego wynika, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2019 r. dla tego obszaru nie został stworzony w celu posadowienia tam elektrociepłowni. Ponadto Bronowicki wyraził poparcie dla sprzeciwu mieszkańców wobec planowanej instalacji. Wspólny sprzeciw samorządowców Po kilku dniach protestujący mieszkańcy zorganizowali na wrocławskim Rynku protest, domagając się oficjalnego sprzeciwu wobec budowy spalarni i deklaracji, że w razie jej powstania Wrocław nie odkupi od niej energii. Tego samego dnia prezydent Sutryk, wójtowie gminy Wisznia Mała oraz gminy Długołęka Wojciech Błoński wydali wspólne oświadczenie, w którym apelowali o zaniechanie przez firmę Fortum działań związanych z planami „Budowy bloku energetycznego o mocy do 20 MWe oraz 51 MWt opartego na kotle rusztowym” zasilanego przez spalanie odpadów. Fortum wyjaśnia – „Nie podjęliśmy jeszcze decyzji o budowie elektrociepłowni. Obecnie trwa etap analiz i konsultacji, który potrwa co najmniej rok. Spodziewamy się, że wójt Wiszni Małej wyda decyzję środowiskową w tej sprawie do maja przyszłego roku. Decyzji Fortum o realizacji inwestycji lub jej zaniechaniu możemy spodziewać się w czerwcu 2022. Do tej pory chcemy realizować szeroki program informacyjny” – mówi Jacek Ławrecki, dyrektor ds. komunikacji, rzecznik prasowy polskiego oddziału Fortum. Według inwestora za wybraną lokalizacją ma przemawiać poprzedzone szczegółową analizą cechy takie jak: odległość działki położonej w obrębie Biskupice od najbliższych zabudowań mieszkalnych wynosząca 750 metrów (będących już na etapie ukończonej budowy, a nie podczas budowania lub planowanych – przyp. red.), możliwość dogodnego transportu paliwa do instalacji oraz wystarczająco bliska odległość sieci ciepłowniczej. – „Działkę oddzielają od otoczenia ruchliwe drogi (S8, DK98) i to one stanowią realne źródło hałasu i zanieczyszczeń, a nie elektrociepłownia” – mówi przedstawiciel Fortum. Ławrecki dodaje, że ewentualna realizacja inwestycji opierałaby się na zastosowaniu tzw. standardów BAT, czyli najlepszych dostępnych technologii. Na BAT-y miałby składać się system oczyszczania spalin, który złożony jest przede wszystkim z instalacji odazotowania oraz odsiarczania, jak również systemu odpylania. Dodatkowo wykorzystanie węgla aktywnego pozwoliłoby wiązać niektóre niebezpieczne związki chemiczne. Mieszkańcy: korporacyjna hipokryzja Dr Ewa Rozkosz z komitetu społecznego STOP wrocławskiej spalarni podkreśla, że dzięki sile społeczności Wrocławia i dwóch sąsiadujących gmin – Wiszni Małej oraz Długołęki – udało się obnażyć tzw. korporacyjną hipokryzję Fortum. Specjaliści (w kontekście szeroko pojętej ekologii) odnoszą takie działania również do coraz powszechniejszego stosowania greenwashingu. – „Korporacyjną hipokryzję uprawia Fortum »urabiając« mieszkańców. Treść porozumienia z włodarzami dwóch gmin firma udostępniła dopiero pod wpływem nacisków społecznych, choć dotyczyło ono nomen omen transparentności. Firma pomija w przekazach charakterystykę odpadów, które zamierza spalać. Są wśród nich materiały wielkogabarytowe, papa, tworzywa sztuczne i wiele innych. Sam RDF wymieniany przez Fortum podczas medialnych wpisów, może nawet zgodnie z treścią złożonego raportu w ogóle nie zasilać spalarni” – wylicza działaczka. Dr Rozkosz skrupulatnie wypunktowuje błędy spółki i stwierdza, że przez swoje sprzeczne działania Fortum traci zaufanie. – „Fortum gra również odległościami. W filmie promocyjnym celowo zasłania budynki mieszkalne. Pomija, że dla postępowania najważniejsza jest odległość terenu planowanej spalarni od najbliższych działek przeznaczonych pod zabudowę mieszkalną, a nie przekracza ona nawet 100 metrów” – wyjaśnia dr Rozkosz. List Czterdziestu Profesorów Kilkudziesięciu profesorów z wrocławskich uczelni, między innymi: Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Przyrodniczego, Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Uniwersytetu Medycznego wystąpiło z apelem do centrali i prezesa Fortum Corporation w Finlandii. Opisali oni nieetyczne praktyki polskiego oddziału firmy. Kopię listu przesłano do Komisji Europejskiej i Ministerstwa Środowiska Finlandii. – „Głównym powodem powstania Listu Czterdziestu Profesorów było nasze oburzenie oraz konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec skandalicznych metod stosowanych przez firmę Fortum podczas przygotowywania inwestycji. Jesteśmy również głęboko zaniepokojeni wpływem tak ogromnej spalarni najgorszych odpadów na Wrocław i okolice” – wyjaśnia prof. Marcin Magdziarz z Politechniki Wrocławskiej, inicjator listu. Na stronie internetowej centrali Fortum w Finlandii jest napisane, że najważniejszymi wartościami, którymi kieruje się firma są: ciekawość, odpowiedzialność za społeczeństwo, uczciwość i szacunek. Jak mówi prof. Magdziarz, planowana spalarnia miałaby stanąć w odległości niespełna 100 metrów od działek przewidzianych pod zabudowę mieszkaniową, 500 metrów od trwających budów nowych domów i 800 metrów od istniejącej zabudowy mieszkaniowej i pyta: „gdzie tu jest miejsce na odpowiedzialność i szacunek?” Na stronie Fortum czytamy, że firma wierzy w przejrzystość i chce prowadzić biznes w sposób etyczny. „Tymczasem polski oddział Fortum tę zasadę kompletnie ignoruje” – zauważa profesor. Przypomina też, że od ponad roku w mediach można znaleźć informacje, z których wynika, że w tej lokalizacji ma powstać centrum logistyczne. Fortum zarzuca się celowe ukrycie faktu planu budowy spalarni, o którym było wiadomo już półtora roku wcześniej. –„Lokalizacja inwestycji została podana do publicznej wiadomości dopiero w maju tego roku, po pospiesznie przeprowadzanej zmianie planu zagospodarowania przestrzennego przez gminę Wisznia Mała oraz po podpisaniu porozumienia z władzami Wrocławia i Wiszni Małej. Podczas głosowania nad planem zagospodarowania rada gminy nie została poinformowana, że planowana jest tu spalarnia odpadów” – wylicza naukowiec. Wadliwy raport środowiskowy Pomysł powstania spalarni odpadów krytykuje również Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, które zgodnie z zapewnieniami zleciło ocenę Raportu Oddziaływania na Środowisko (OOŚ) planowanej spalarni odpadów. Opracowanie zostało wykonane przez profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dr hab. Leszek Pazderski, prof. UMK widzi w raporcie szereg błędów, uznanie terenu za niewartościowy przyrodniczo, podczas gdy istnieje tam flora roślin kwietnych z rodzin: baldaszkowatych, goździkowatych, marzenowatych, bobowatych, różanowatych, astrowatych, powojowatych, dziurawcowatych. Co znaczące, inwestor zbagatelizował wpływ spalarni na klimat. – „Aby raport środowiskowy był zgodny z prawem, nie może marginalizować wpływu spalarni na klimat, a wręcz przeciwnie – musi uwzględniać wielkość rocznych emisji gazów cieplarnianych. Inwestor powinien liczyć się z tym, że zostanie opodatkowany, podobnie jak za emisje ze spalania węgla. Dziś te opłaty wynoszą już ponad 50 euro za tonę, a w przyszłości nadal będą rosnąć” – komentuje Gawlik. Szereg mankamentów w raporcie OOŚ spalarni, aż dziwne- szczególnie brak uwzględnienia emisji gazów cieplarnianych?! @ewarozkosz @XRPolska @HanaSchu @GoTracz @m_kokoszkiewicz @MSobodzian @SutrykJacek @Dlugoleka @esufin @RSuligowski @RokickaJulia — Radoslaw Gawlik (@GawlikRadoslaw) July 12, 2021 Wady noworodków, nowotwory krwi, dioksyny w mleku kobiecym i choroby układu oddechowego Dr n. med. Agnieszka Bronowicka-Szydełko z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyjaśnia, że istnieją dowody naukowe wskazujące na negatywny wpływ spalarni na ludzkie zdrowie: WYŻSZY POZIOM DIOKSYN W ORGANIZMIE – 10-letni biomonitoring matek i ich dzieci potwierdził, że dioksyny były przekazywane z mlekiem matki. Dzieci były narażone na zmiany w DNA, a tym samym miały wyższy poziom ryzyka wad i nowotworów – badania z 2019 r. prowadzone przez dwa niezależne zespoły oraz objęły spalarnie w Zhejiang i Fujian Provinces w CHINACH. PRZEDWCZESNY PORÓD I WADY NOWORODKA – Przeanalizowano 21 517 porodów kobiet mieszkających w promieniu 4 km od 8 spalarni w regionie Emilia-Romania we Włoszech w latach dowody potwierdzające wpływ spalarni na występowanie wrodzonych wad serca, wad dróg moczowych wad narządów płciowych i spodziectwa. WZROST ŚMIERTELNOŚCI – praca z 2021 r., analiza 13 spalarni działających w Europie i w Azji w ciągu ostatnich 15 lat. WZROST CZĘSTOŚCI WYSTĘPOWANIA GUZA UKŁADU LIMFOHEMATOPOETYCZNEGO, CHORÓB UKŁADU KRĄŻENIA, A U KOBIET ZAOBSERWOWANO NASILONE TENDENCJE DO OSTRYCH CHORÓB UKŁADU ODDECHOWEGO – badania z 2019 r. przeprowadzone w oparciu o wypisy szpitalne pacjentów mieszkających w pobliżu spalarni w Pizie we Włoszech. WZORST ZACHOROWAŃ NA CHŁONIAKA NIEZIARNICZEGO (NOWOTWÓR KRWI) – badania prowadzone w Besançon we Francji w 2000 (badania prowadzone dla okresu 1980 r. – 1995 r.). Stwierdzono 2,3-krotne ryzyko (95% CI, 1,4 – 3,8) zachorowania na chłoniaka u osób mieszkających na obszarach sklasyfikowanych jako wysoce narażone na działanie dioksyn (wyższy poziom dioksyn wykazano również w glebie i w jajach kurzych). Wówczas również panowało przekonanie, że spalarnie są bezpieczne (!). Autorzy piszą: „Chociaż emisje ze spalarni zwykle nie są uważane za ważne źródło narażenia na dioksyny w porównaniu z innymi źródłami tła, nasze odkrycia potwierdzają hipotezę, że dioksyny środowiskowe zwiększają ryzyko chłoniaka nieziarniczego wśród populacji żyjącej w pobliżu spalarni”. – „Twierdzenie, że w dymie ze spalin spalarni nowej generacji wydobywa się tylko para wodna i CO2, a inne substancje w ilościach śladowych i nie mają wpływu na ludzkie zdrowie jest w mojej opinii nadużyciem. Większość substancji obecnych w dymie czy popiele jest niepoznana” – wyjaśnia dr n. med. Bronowicka-Szydełko. Jak dodaje, w samym USA aktywnie produkowanych i przetwarzanych jest ponad 40000 chemikaliów, które w konsekwencji trafiają do odpadów – nie wiemy jakie stężenia wszystkich z nich są dopuszczalne, zwłaszcza, że w czasie spalania (procesu wysokotemperaturowego) reagują one ze sobą tworząc różne toksyny takie jak wielopierścieniowe związki aromatyczne (WWA), dioksyny i wiele niepoznanych. – „Dioksyny zabijają powoli” – podsumowuje dr n. med. Bronowicka-Szydełko. KE nie sfinansuje budowy żadnej spalarni odpadów Piotr Barczak z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, ekspert European Environmental Bureau (EEB) ds. polityki odpadowej współpracujący na co dzień między innymi z Komisją Europejską (KE) zaznacza, że zgodnie z celami Europejskiego Zielonego Ładu, KE nie zezwala na finansowanie budowy ani modernizacji żadnych instalacji spalających lub współspalających odpady. Powstawanie tego typu inwestycji nadal utrudnia bowiem transformację do gospodarki niskoemisyjnej oraz gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ). – „W kraju, w którym i tak już mamy poważne problemy z porozumieniem się w sprawach klimatycznych, a droga do neutralności klimatycznej i tak jest wyboista, nie możemy sobie pozwolić na żadnych nowych emitorów emisji CO2, a takimi są spalarnie” – tłumaczy Barczak. Piotr Rymarowicz z Towarzystwa na rzecz Ziemi zwraca uwagę na brak spójności w polityce odpadowej Polski. Przywołuje Krajowy Plan Gospodarki Odpadami (KPGO) i zaznacza wyłaniające się z niego sprzeczne stanowiska w sprawie spalania odpadów. Przy braku informacji o budowie kolejnej spalarni, deklaracji poprawy stanu środowiska, wprowadzenia GOZ i redukcji emisji CO2, z aktualizacji tego planu można wywnioskować, że „moc przerobowa spalarni ma wzrosnąć 4-krotnie, a spalane mają być nawet te odpady, które wykorzystują teraz cementownie”. – „Jeśli ktoś wierzy, że PiS realizuje swoje obietnice programowe, to powinien przyjrzeć się ostatniej skandalicznej zmianie KPGO z maja br. Z tej aktualizacji wyłania się obraz Polski jako spalarniowego eldorado” – ostrzega Rymarowicz. Spalanie odpadów jest „prymitywne, niebezpieczne i hamuje rozwój GOZ oraz Zero Waste” Jak mówi ekspert EEB, spalanie odpadów jest nie tylko działaniem generującym zanieczyszczenia, ogromne ilości gazów cieplarnianych, niebezpiecznych popiołów oraz żużli, a co gorsza, prowadzącym do marnowania cennych zasobów, ale także bardzo drogim i cementującym taki układ na kolejne 20-30 lat. Energia z odpadów jest pożądana, jeśli zostaje pozyskana z fermentacji beztlenowej materii organicznej, ale nie ze spalania. – „Błędne jest mówienie, że spalarnie domykają system. Nic bardziej mylnego. One generują nie tylko chmurę CO2, ale także góry żużli i popiołów. Ostatnie badania pokazały, ze te żużle mogą być potencjalnymi niebezpiecznymi źródłami mikroplastików w środowisku” – podsumowuje Barczak. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", zmiana stanowiska Ministerstwa Środowiska zaskoczyła rynek i przeraziła niedawno resort nie dopuszczał innych możliwości radzenia sobie z odpadami niż przetwarzanie i recykling. Teraz jednak stanowisko zostało znacznie spalarnie będą mogły powstawać, o ile zmieszczą się w ustawowych limitach termicznego przetwarzania także: Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożejWedług "DGP" kluczowe deklaracje można było usłyszeć z ust ministra rolnictwa podczas jednej z konferencji na temat szarej strefy. Henryk Kowalczyk powiedział wówczas, że do tej pory powstawanie nowych spalarni nie było możliwe, bo przepisy były spalarnia musiała bowiem być wpisana w Wojewódzkim Planie Gospodarowania Odpadami. Problem w tym, że wiele takich instalacji było tam wpisywanych, ale nigdy nie powstały. Więc niejako "blokowały" miejsce ewentualnym chętnym do budowy nowych to być element walki konkurencyjnej i "betonowaina" rynku. Wszystko po to, by nie pojawił się na nim nikt Kowalczyk zapowiada weryfikację tych planów i ewentualne wykreślenie niektórych projektów z WPGO. Wtedy zrobi się miejsce dla nowych samorządów to o tyle dobra informacja, że w dobie szalejących cen za wywóz odpadów, spalarnie jawią się jako rozwiązanie znacznie obniżające koszty. Powszechne przekonanie jest takie, że dzięki temu będzie po prostu taniej. A to ucieszy pokazuje jednak, że nie zawsze spalarnia jest lekiem na całe zło. "DGP" podaje tutaj przykład Bydgoszczy, gdzie mimo funkcjonującej tego typu instalacji, ceny za wywóz śmieci nie są niższe niż w porównywalnych gminach. A wręcz spalarni przeraża ekologów. - Budując spalarnie, zniechęcimy Polaków do segregowania odpadów. Samorządom nie będzie na tym zależało, skoro i tak wszystko pójdzie do spalenia - przekonują dodają, że choć zaoszczędzimy na wywozie śmieci, to przyjdzie nam zapłacić za niezrealizowanie unijnych limitów recyklingu. Finalnie wyjdzie więc na to newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze każdym państwie jest tak recykling jak i spalarnie. Co nie się poddać recyklingowi należy spalić. Ostatnio w GALILEO o tym mówiono. W Polsce jest za mało spalarni. Ci co segreguja i tak to robić będą. A ustawa o segregacji i tak powinna bycproponuje ekologow zgromadzic w jednym miejscu najlepiej ogrodzonym ,postawic jedn wychodek i niech tam siedza. sa zaklamana ,falszywa kasta. po kilku miesiacach nalezy ekologow wykapac w fekaliach zwanych wisła. dla nich bedzie to krystaliczne zrodlo bo od trzaskowskiego. nastepnie rozpedzic gdzie Wisła! Czysta Wisła!chciał czarna dziurę budżetową zapchać przez skupowanie do polski śmieciPolska rajem śmietników i wyrębu lasów NOWY TARG. Prowadzone przez miasto dwa postępowania o wydanie decyzji środowiskowych dla inwestycji związanych z gospodarką odpadami mocno poruszyły opinię publiczną, wywołując podejrzenia o przymiarki do budowy na terenie miasta instalacji termicznego przekształcania odpadów. Okazją do wyjaśnienia tych spraw była piątkowa sesja Rady Miasta. Informacji o tych przedsięwzięciach – bliskich już wydania decyzji, a niewątpliwie zwiększających powierzchnie zajmowane przez firmy trudniące się odbiorem i zagospodarowywaniem odpadów i zlokalizowanych przy ul. Jana Pawła II – udzielał burmistrz Grzegorz Watycha. Jak wcześniej anonsowaliśmy w naszych materiałach – w pierwszym przypadku chodzi o budowę stacji przeładunkowej odpadów wraz z punktem zbierania odpadów. Wnioskowała o to firma EMPOL i w tej chwili upływa czas na wgląd do materiałów, zgłaszanie uwag i żądań. Drugie postępowanie – prowadzone z kolei na wniosek firmy FCC Podhale – dotyczy „modernizacji Podhalańskiego Parku Recyklingu”, która ma polegać na zabudowie filtra biologicznego, instalacji urządzeń do oczyszczania powietrza emitowanego z hali sortowni, rozdziale wód opadowych czystych z powierzchni dachowych od wód opadowych brudnych z placów manewrowych oraz budowie nowej hali przetwarzania odpadów. Składanie uwag i wniosków w tym przypadku się już zakończyło. Zgłoszono ich kilka. W tej chwili przygotowywany jest projekt decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Przed jej wydaniem strony postępowania będą się mogły wypowiedzieć w kwestii zgłoszonych podkreślał, że żadna z powyższych inwestycji nie dotyczy – jak głosi bezmyślnie powtarzana przez niektórych mieszkańców plotka – budowy spalarni odpadów. I że w tej chwili na terenie miasta nie przewiduje się – ani nawet nie rozważa – budowy tego typu trzeba, że obydwa przedsięwzięcia firm znajdują się w obszarze objętym planem zagospodarowania przestrzennego Nowy Targ 8, uchwalonego w 1999 roku. W jego zapisach nie znalazł co prawda zakaz lokalizacji instalacji do termicznej obróbki, ale to nie oznacza, że bez zgody Rady Miasta i udziału społeczeństwa można tam lokalizować taką instalację.– Teren, na którym zlokalizowana jest sortownia i cały zakład FCC, jest miedzy innymi współwłasnością siedmiu samorządów i naszego miasta – mówił burmistrz. – Bez zgody naszej, jako współwłaściciela, żadna tego typu instalacja nie może powstać. W planie miejscowym – co było tutaj zarzucane – nie ma takiego zakazu, ale jest to związane z tym, że plan był uchwalany, kiedy istniał Podhalański Związek Gmin, który miał plan budowy w tym miejscu sortowni, składowiska i całej gospodarki odpadami. Wtedy, w ‘99 roku, u nas w Polsce spalarnie odpadów były jeszcze zupełną awangardą czy nowością. Natomiast przepisy są tutaj jasne: że bez naszej zgody, zmiany planu czy też postępowania środowiskowego z udziałem społeczeństwa taka instalacja powstać nie może ani też zapisy umowy dzierżawy, która była przedłużana 3 lata temu, w 2019 roku nie przewidują takiej możliwości. (asz)Fot. z powietrza Paweł Kos

spalarnie odpadów w polsce 2019